Wilczyca(bo owa dziewczyna była właśnie wilkiem) zmarszczyła brwi i zacisnęła zęby. Jej wzrok był przepełniony nienawiścią widząc jak fioletowo-włosy puszcza szyję kobiety i szepce dumnie: "Teraz nikt nie będzie Ci w stanie pomóc... Za trzy dni zostaniesz potrącona przez pędząca ciężarówkę, a na Twój pogrzeb przybędzie tylko córka i mąż. Mam nadzieję, że mi potem podziękujesz...". Gdy to powiedział zniknął.
-Saba?- zapytała zdziwiona brunetka siedząca obok dziewczyny.
-Zaczekaj tu na mnie.- nakazała i zeskoczyła z wysokiej gałęzi na nieco niższą aż w końcu na ziemię i ruszyła za chłopakiem.
Zobaczyła go nucącego jakąś piosenkę opierając się o wielki głaz. Podeszła do niego cicho i odezwała się zdenerwowana.
-Gnojku myślisz, że kim jesteś?- chłopak odwrócił się natychmiast.
-Człowiek...?- mruknął do siebie.
-Nie wiem czy twoje moce są tak słabe czy chodzi o twoje zmysły, ale naprawdę nie wyczułeś w pobliżu innego demona?- zapytała.
-O jakim demonie mówisz? Nic nie wyczuwam.- złapał ją za nadgarstek i spojrzał na jej rękę po czym przejechał po niej. Na skórze granatowowłosej pojawiły się nieznane jej znaki.
"In sensu compositionis iterum..."
Słowa te wypowiedział demon następnie uśmiechnął się. - Od teraz każdy mój ból; fizyczny jak i psychiczny będzie odczuwała podwójnie.- szepnął.
-Oh...- roześmiała się.- Jaja sobie ze mnie robisz śmieciu?- chłopak odskoczył na jeden z dachów domków za nim. Ta zaś skoczyła za nim i stanęła przed nim na czterech podchodząc bliżej.- Nie zadzieraj z wilkiem...- wysyczała i jednym, sprawnym ruchem zacisnęła dłonie na jego szyi dusząc go.- Klątwy są dla dzieci... A ja nie jestem nawet człowiekiem.- uśmiechnęła się i zacisnęła dłonie. Jej ręce do łokci stały się czarne, na ciele "wyrosły" czarne wzory, które wyglądały jak pędy kwiatów. Z jej łopatek wyrosły także przepiękne, czarne skrzydła splamione krwią a włosy stały się srebrno-niebieskie.
"Neferata ku satan du."
Wysyczała przez zęby a fioletowo-włosy znów rozpłynął się w powietrzu. - Tsk. Tchórz- warknęła i także zniknęła z pola widzenia pozostawiając po sobie tylko czarne pióra falujące w stronę jeziora i opadające delikatnie na taflę wody.