"Czasami widzimy we śnie coś, czego nigdy nie widzieliśmy, ani o czym nie słyszeliśmy w tym życiu, ale wszystkich tych incydentów doświadczyliśmy w różnym czasie, w różnych miejscach i w różnych okolicznościach".

czwartek, 18 lipca 2013

(17.07-18.07) "Nie zadzieraj z wilkiem..."

   Mała oaza niedaleko pewnego ośrodka wczasowego. Miasto i kraj nie znany. Pewna granatowowłosa dziewczyna rozmawia z przyjaciółka siedząc na drzewie, do którego przymocowana jest huśtawka(lina i gruby badyl). W pewnym momencie granatowowłosa zauważyła pewnego chłopaka zakradającego się od tyłu do pewnej kobiety. Chłopak miał krótkie włosy w fioletowym kolorze i szarą skórę. Wyglądał także jakby nie miał jednej ręki. W końcu złapał kobietę za kark i uśmiechnął się delikatnie wypowiadając pewne słowa. Słuch dziewczyny jednak wszystko usłyszał. Była to najzwyklejsza w świecie klątwa.
   Wilczyca(bo owa dziewczyna była właśnie wilkiem) zmarszczyła brwi i zacisnęła zęby. Jej wzrok był przepełniony nienawiścią widząc jak fioletowo-włosy puszcza szyję kobiety i szepce dumnie: "Teraz nikt nie będzie Ci w stanie pomóc... Za trzy dni zostaniesz potrącona przez pędząca ciężarówkę, a na Twój pogrzeb przybędzie tylko córka i mąż. Mam nadzieję, że mi potem podziękujesz...". Gdy to powiedział zniknął.
-Saba?- zapytała zdziwiona brunetka siedząca obok dziewczyny.
-Zaczekaj tu na mnie.- nakazała i zeskoczyła z wysokiej gałęzi na nieco niższą aż w końcu na ziemię i ruszyła za chłopakiem.
   Zobaczyła go nucącego jakąś piosenkę opierając się o wielki głaz. Podeszła do niego cicho i odezwała się zdenerwowana.
-Gnojku myślisz, że kim jesteś?- chłopak odwrócił się natychmiast.
-Człowiek...?- mruknął do siebie.
-Nie wiem czy twoje moce są tak słabe czy chodzi o twoje zmysły, ale naprawdę nie wyczułeś w pobliżu innego demona?- zapytała.
-O jakim demonie mówisz? Nic nie wyczuwam.- złapał ją za nadgarstek i spojrzał na jej rękę po czym przejechał po niej. Na skórze granatowowłosej pojawiły się nieznane jej znaki.
"In sensu compositionis iterum..."
Słowa te wypowiedział demon następnie uśmiechnął się. - Od teraz każdy mój ból; fizyczny jak i psychiczny będzie odczuwała podwójnie.- szepnął.
-Oh...- roześmiała się.- Jaja sobie ze mnie robisz śmieciu?- chłopak odskoczył na jeden z dachów domków za nim. Ta zaś skoczyła za nim i stanęła przed nim na czterech podchodząc bliżej.- Nie zadzieraj z wilkiem...- wysyczała i jednym, sprawnym ruchem zacisnęła dłonie na jego szyi dusząc go.- Klątwy są dla dzieci... A ja nie jestem nawet człowiekiem.- uśmiechnęła się i zacisnęła dłonie. Jej ręce do łokci stały się czarne, na ciele "wyrosły" czarne wzory, które wyglądały jak pędy kwiatów. Z jej łopatek wyrosły także przepiękne, czarne skrzydła splamione krwią a włosy stały się srebrno-niebieskie.
"Neferata ku satan du."
Wysyczała przez zęby a fioletowo-włosy znów rozpłynął się w powietrzu. - Tsk. Tchórz- warknęła i także zniknęła z pola widzenia pozostawiając po sobie tylko czarne pióra falujące w stronę jeziora i opadające delikatnie na taflę wody.
  

3 komentarze:

Rena pisze...

Muszę przyznać, oczarowałaś mnie. Notka super. To twój sen, z tego co się orientuję? Bardzo fajny... Też bym chciała śnić takie rzeczy, albo chociaż w ogóle śnić. Będę tu częściej zaglądać. Podoba mi się bardzo opis skrzydeł. Muszę w ogóle narysować tego demona, jest cudowny. Życzę wielu snów, pisz częściej, ja lecę czytać poprzednią notkę. Dodaję Cię do obserwacji, napisz do mnie na gg, ok? ,)

Unknown pisze...

Sny zawdzięczam Łapaczowi Snów, który wisi nad moim łóżkiem. A wysłałabyś mi ten rysunek mailem? Chciałabym go zobaczyć, naprawdę :)

Rena pisze...

Jak tylko mi się uda- na pewno. Jednak po wielu próbach... Chwilowo odpuściłam , )

Prześlij komentarz