Podwórko mojej cioci. Dzieci- Oliwia(bratanica), Sonia(kuzynka) i Kinga(siostrzenica) bawią się w berka oraz chowanego. Nagle z mieszkania mojej cioci wychodzi wysoki, czarnowłosy mężczyzna(Dantalion) oraz trochę niższy i drobniejszy chłopak, którego włosy wahały się od błękitu do delikatnego fioletu(Sitri). Wyglądał trochę jak dziewczyna. W końcu obaj wyszli z klatki schodowej i brunet mnie zawołał.
-Mika! Dawno się nie widzieliśmy, nie sądzisz?- uśmiechnął się.
-Masz już wszystko przygotowane?- zapytał błękitnooki.
-Ach, pewnie! Musimy tylko iść do mojego mieszkania.- odpowiedziałam.
***
[Przeskok w czasie]
[WIECZÓR ok. 20]
-Patrzcie! Już trochę widać!- krzyknęłam wskazując na nocne niebo, które przecięła spadająca gwiazda.
-Nigdy nie myślałem, ze to kiedyś zobaczę...- odpowiedział Sitri przegryzając ciastko i odchodząc bliżej okna.
Niebo rozświetliło wiele Perseidów. Przepiękne, złote oraz błękitne smugi przecinały nocne niebo raz za razem, a my wpatrywaliśmy się w to ze zdumieniem. Sitri dalej chrupał ciastka i wafelki a Dantalion opierał się o parapet. Nagle przed moją twarzą pojawiło si e coś w rodzaju świetlika... Było złocisto-niebieskie i czuło się od tego przyjemne, delikatne ciepło. "Świetlik" jakby się we mnie wpatrywał... Nastawiłam kocie uszy na baczność i uśmiechnęłam się, a on zatańczył w powietrzu pozostawiając za sobą przepiękne, jasne smugi. Sitriemu oczy aż zabłyszczały z zachwycenia i przestał nawet chrupać ciastko, natomiast Dantalion uśmiechnął się i powiedział jakby półszeptem "Piękne...". Nagle Perseid- bo był to właśnie jeden, przeleciał nad moją głową i z powrotem skierował się ku otwartemu oknu tworząc jakby ścieżkę... Ścieżkę podobną do brokatu... Naszła mnie myśl aby wejść na nią. I tak tez zrobiłam. Powoli wspięłam się na parapet a następnie jedną noga stanęłam na tej właśnie ścieżce. Potem zrobiłam kilka koków i w końcu uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i jakby zatańczyłam na tej ścieżce.
-Tez tak chcę!- krzyknął Sitri i wskoczył na ścieżkę zaraz po mnie o czym ruszyliśmy w górę za "świetlikiem". Brunet tylko na nas patrzył z uśmiechem po czym odszedł i jakby rozpłynął się w powietrzu, z Sitrim było podobnie... Jak tylko doszliśmy trochę wyżej on także zaczął się "rozsypywać" pozostawiając po sobie tylko drobne "gwiazdeczki brokatu", które zawirowały wokół mnie...
Na samym końcu usłyszałam tylko cichy śmiech jakiejś osoby i obudziłam się mając w głowie właśnie obraz nieba rozświetlonego przez Perseidy. Może w rzeczywistości nie było ich widać, ponieważ niebo było zachmurzone, ale sen to jednak jakby lepsze doznania :)
***
Od teraz będę do każdego postu dodawała zdjęcia/rysunki przedstawiające mniej/więcej moje sny, oraz będą tagi.

1 komentarze:
Twój sen jak zwykle piękny ,3 też bym taki chciała. No trudno, widocznie noe mi to pisane xd śpij dużo i dużo snów życzę, bo wena w tym chyba Ci nie potrzebna ,3
Prześlij komentarz