"Czasami widzimy we śnie coś, czego nigdy nie widzieliśmy, ani o czym nie słyszeliśmy w tym życiu, ale wszystkich tych incydentów doświadczyliśmy w różnym czasie, w różnych miejscach i w różnych okolicznościach".

sobota, 19 października 2013

(03.03-04.03)- Za Abrafan!

   


   To było tak. Do takiej jaskini wszedł chłopak, najprawdopodobniej​ej był to wojownik... Ta jaskini okazała się być "domem" krasnoludów i troli i miała kilka poziomów, przy czym w najniższym był smok. Potem ten chłopak został pojmany przez krasnoludy i wciśnięty do celi. Siedział tam dość długo i jak patrzył w przestrzeń jaskini to widział huśtające się przez wiatr bronie- miecze, maczugi itd.. W końcu jakoś się stamtąd wydostał bo ci mieszkańcy wyruszyli na wojnę czy coś. Przeszukał wszystkie "pokoje" i ze znalezionych materiałów zrobił "skrzydła". Dokładnie ze skóry i badyli. Przeczepił te skrzydła do kolan i zeskoczył i zaczął nimi machać... Na jego nieszczęście w tym momencie smok się przebudził i wystrzelił z przepaści w gorę. Chłopak prawie oberwał kulą ognia, ale w końcu się wydostał, a smok wrócił do swojego miejsca.
 
[Tutaj nie pamiętam...]

Druga cześć snu:
   Była wiosna i odbywał się wielki bal w jednym z zamczysk. Młoda dziewczyna w białej, jakby poszarpanej​ sukni została pojmana prze krasnoludy. Była ich zakładniczką na tym balu. Mijały godziny aż w końcu udało jej się wyrwać bandzie zbirów i ruszyła na najwyższe piętro zamczyska. Tam spotkała kota podobnego do tego z Alicji w Krainie Czarów tylko, że ten z mojego snu był biało-czarny, i nie szczerzył zębów. Wyglądał jak typowy kot jednak po pewnym dialogu ujawnił swoją prawdziwą postać:
-Jesteś bardzo uroczy...- skomentowała dziewczyna.
-Jestem NekoDragon(lol xD)... Jest coś co mógłbym dla ciebie zrobić?
-A co możesz?
-Mogę cię zabrać na drugi koniec zamku...
-Ale... jak?
W tym momencie kotek stał się wielki, jego ciało się wydłużyło, wyrosły mu krótkie rogi i usiadł przed nią.
-Wejdź na mój grzbiet, a zabiorę cię stąd.
No i ona wskoczyła na jego grzbiet i ten kot odleciał powoli na drugi koniec zamku. tam krasnoludy się zorientowały, że Leiya(bo tak się ona nazywała) zniknęła, więc wpadły w furię i zrobiły rzeźnię z balu szukając jej.

   No dobra... Ona zsiada z kota i idzie gdzieś, niebo jest pokryte pięknymi gwiazdami i widać na nim sylwetkę CZEGOŚ. Nagle nad jej głową przelatuje majestatyczny, czarny smok.
-Aigo!- krzyknęła.- Aigo, dobrze cię widzieć!
Smok zleciał obok niej i stanął, ona pogłaskała go po szyi i przytuliła<?>. Leiya wsiada na smoka i odlatuje na nim.
Potem wraca... krasnoludy chcą zabić smoka, którym jest ten sam co zaatakował tego wojownika. Niestety zostają spaleni na popiół.
Kilka tyg. później krasnoludy atakują królestwo Leiyi bo ona okazuje się być księżniczką... No dobra, jest polana, kilka miliardów krasnoludów przeciwko jednej dziewczynie, kocie i smoku. Rozpoczyna się wojna. Krasnoludy zostają zniszczeni co do jednego, wtedy księżniczka schodzi ze smoka i staje na wzgórzu i mówi:
-Ja księżniczka Leiya z rodu pogromców, przejmuje te tereny razem ze wszystkimi ich skarbami! Od teraz nikt nie ma prawa mi się sprzeciwić, nawet król i królowa tego kraju! na mocy prawa nadanego mi przez matkę- unosi miecz.- Mianuje siebie królową całego Abrafanu! Czcijcie mnie a ja sprowadzę na was dobrobyt, klęski żywiołowe się już nie pojawią, zwierzyna będzie zdrowa. Za Abrafan!- krzyknęła i w tym momencie jest takie oddalenie kamery i "objazd" wokół księżniczki i smoka. Miecz lśni w blasku słońca a za nią kilka milionów zwłok krasnoludów.

piątek, 4 października 2013

(04.09-05.09) - Spinki

   Jestem w odnowionym zamku z Amnezja: mroczny Obłęd. Kilka skrzydeł jest w remoncie, ja zwiedzam
pokój, w którym mam od dzisiaj mieszkać z kilkoma innymi osobami. Czas mija dość szybko, do pokoju wchodzi dwóch wysokich chłopców i trzy dziewczyny oraz jedna kobieta z córką.

[Przeskok w czasie]

   Ślady krwi prowadziły od salonu do sypialni właściciela zamku. Na dworze spotykam kobietę, która zaczyna uciekać, wołam ją, ona nie reaguje. W końcu zamyka się w domku wczasowym i patrzy na mnie przerażona. Ja uśmiechnęłam się do niej. Kobieta wystraszyła się jeszcze bardziej.
-Wiesz... Twoje spinki są naprawdę przepiękne.- dalej się uśmiechałam, a ona uspokoiła się.- Ale to nie powód, by ją zabijać...- powiedziałam spokojnie.
    Ona wystraszyła się po czym rozpłakała i wyszła oddając się w ręce policji.


-END-